Halving i po halvingu


Trochę przemyśleń na temat obecnej sytuacji na rynku górnictwa i nie tylko

.

Halving, halving i po halving tak można by rzecz podsumowując obecną sytuację na rynku kryptowalut, zarówno w branży górniczej jak i w sektorze inwestycji. A miało być tak pięknie - załamanie rynku, tani Bitcoin po $3k albo i niżej, wszyscy mieli się obłowić.

Bitcoin jednak po raz kolejny pokazał, iż niczym kot chodzi własnymi ścieżkami i ma w głębokim poważaniu tu, co przysłowiowa ulica sobie wymaży. Ani nie było ogromnej korekty, ani apokalipsy, ani załamania wśród górników - ale o tym za chwilę. 

Wszyscy Ci, którzy czekali na przysłowiowe 5 koła, obeszli się smakiem, podobnie zresztą jak i na początku 2019 roku, kiedy to Bitcoin spadł w okolice $3k. Wtedy też wszyscy mówili, że jak mamy 3, to zaraz będzie 2, 1, a może i nawet niżej. Chwiwość przesłoniła im oczy, a chęć zysku nie pozwoliła racjonalnie myśleć. Dla wielu była to nauczka, jednak bardzo wielu nie wyciągnęło własnych wniosków z tej lekcji i dalej czekają niczym Żydzi na Mesjasza. Podejrzewam, że będą pewnie tak czekać jeszcze długo w nadzei, że Bitcoin jeszcze spadnie do ich wyimaginowamych poziomów. Wejdą dopiero wtedy, gdy kolejna bańka będzie się kończyć.

Ale co z tymi górnikami? Czy wydobycie BTC stało się całkowcie nieopłacalne? I tak i nie. Na domowym prądzie, nawet w taryfie nocnej, kopanie Bitcoina w Polsce już dawno przesłało być opłacalne. Prąd jest zbyt drogi. Wszyscy wiemy, iż na rentowność kopania wpływ mają 4 parametry i na niektóre z nich nie mamy wpływu:

  • Trudność, która zmienia się średnio co dwa tygodniu (2016 bloków) i na która praktycznie nie mam wpływu
  • Cena, którą ustala rynek
  • Koszt kWh, czyli kolokwialnie mówiąc cena prądu. Tutaj mamy pole do popisu (a tfu!)
  • Wydajność naszego sprzętu, czyli ile TH/s mamy z naszego wata [W] energii. 

Na pierwsze dwa parametry nie mam praktycznie żadnego wpływu - o nich decyduje rynek i społeczność. Z ceną energii możemy walczyć, ale mówiąc wprost - jeżeli nie jesteśmy dużym graczem, to za wiele nie zwojujemy. Wydajność naszego sprzętu to jedyny aspekt, na który mam realnie wpływ.

Należałoby dodać tutaj jeszcze jeden aspekt, którym jest cena naszego sprzętu. Nie zawsze bowiem opłaca się kupić najnowszą koparkę, gdyż nasz parametr ROI (ang. return of investment) może być w latach. A skąd mamy wiedzieć jak będą wyglądały dwa pierwsze parametry ze rok? 

Czy w takim razie górnicy odłożą kilofy na półki i kaski na kołki? Absolutnie nie! Mining stał się bardzo wyspecjalizowaną gałęzią rynku krypto i zajmują się nim głównie osoby, które mają pojęcie na czym on polega. Oczywiście mam tu na myśli samego BTC, w inne alty jeszcze można się bawić, ale też nie wygląda to różowo.

Czas kupienia koparki, postawienia jej w kąt i odcinania kuponów odszedł. Czy na dobre, tego nie wiadomo, wszystko zależy od tego jak będą wyglądały ceny. Jeżeli Bitcoin urósłby to poziomu ATH, albo i wyżej, to kopanie w domu powróci na jakiś czas. 

Ale co z tym rynkiem? Czy warto inwestować? Tak, ale z głową. Jeżeli nie wierzysz w kryptowaluty i uważasz, że Bitcoin juz nigdy nie osiągnie nowego ATH ciągnąc za sobą alty, to nie ma sensu abyś pakował w rynek swoje środki. Zostaw to w spokoju lub też zajmij się technologią, budując rozwiązania, tworząc programy i w tym znajdując źródło zarobków.

"Good things come to those who wait" jak mawiają Amerykanie. Cierpliwość popłaca. Każda Twoja decyzja powinna być poprzedzona własną analizą i dokładnie przemyślana. To są Twoje środki i to Ty poniesiesz ewentualną stratę oraz jej konsekwencje. Pamietaj o tym! 

Comments